Dzisiaj mija dokładnie 10 lat od powstania UrbanConsulting

thumbnail_IMG_2715

Niby to niewiele, ale jak wiele przez ten czas się wydarzyło. Dziesięć lat temu nie przypuszczałem, że staniemy się jednym z największych biur urbanistycznych w kraju. Pamiętam, jak wynajmowałem pierwszy lokal – miał całe 9 metrów kwadratowych. Pośrednik wspomniał wtedy, że w biurowcu są też większe biura, „na wypadek, gdyby firma się rozrosła”. Odpowiedziałem, że ten metraż w zupełności wystarczy, bo maksymalnie będziemy tu siedzieć we trójkę.

Kilka dni temu podpisałem umowę na nowe biuro – prawie 300 metrów kwadratowych. Dziś UrbanConsulting to 22 osoby, a kolejne rekrutacje są w toku. W ostatnich latach uchwaliliśmy między 40 a 50 planów rocznie, a przez całą dekadę doprowadziliśmy do szczęśliwego finału blisko 300 projektów. To ogromne doświadczenie i komfort w podejmowaniu decyzji projektowych.

Przez te 10 lat przeszliśmy kilka naszych małych „rewolucji przemysłowych”.
Pierwsza z nich to przejście z narzędzi CAD na GIS oraz budowa niezależnych zespołów urbanistycznych – moment, w którym musiałem nauczyć się ufać, delegować i dawać coraz większą swobodę. Dzisiaj staram się przekonać Mój Zespół, że warto, bo bez tego nie ma rozwoju! Błędy są nieuniknione, nie ma się co ich bać!

Potem, w trakcie pandemicznego lockdownu, odkryliśmy Slacka i Asanę – dziś trudno nam sobie wyobrazić bez nich codzienną pracę.

Kolejnym krokiem było stworzenie wzorników i procedur ułatwiających wdrożenie nowych osób, a także realizację powtarzalnych zadań, otwarcie się na zdalną współpracę oraz zlecanie części prac podwykonawcom. Rozwinęliśmy też działalność szkoleniową. Wprowadziliśmy również system premiowy i krótsze piątki.

Ostatnie dwa lata to z kolei czas automatyzacji procesów i usprawnienia wewnętrznej komunikacji. To również okres bardzo dynamicznego wzrostu – i zarazem największe wyzwanie, z jakim przyszło nam się mierzyć. Choć mieliśmy silny, zgrany zespół, fala zmian związanych z reformą planowania przestrzennego zaskoczyła nas wszystkich.

Z zewnątrz wyglądało to jak zawodowe marzenie – moment, na który czeka się latami. „Nic tylko brać deskę i płynąć!” – pomyślałby ktoś. W środku jednak towarzyszył nam stres, ogromne przeciążenie i powracająca myśl: „niech to się wreszcie skończy”.

Dziś fale wciąż są wysokie, ale mam w sobie dużo więcej spokoju – udało nam się zapanować nad deską.
I w tym miejscu chcę bardzo podziękować Mojemu Fantastycznemu Zespołowi UrbanConsulting, który stanął na wysokości zadania. Otworzyliśmy się na zmiany, na ludzi spoza branży, którzy wspierają nas swoim doświadczeniem i pomagają wprowadzać nowe rozwiązania. Dzięki temu jesteśmy coraz bardziej zgranym Zespołem – i teraz żadna fala nie jest nam straszna! 🌊 Chciałbym szczególnie podziękować Mojej Wspólniczce i zarazem Mojej Żonie - Kochanie dziękuję, że wspierasz mnie w realizacji prywatnych i zawodowych marzeń!

Życzcie nam kolejnej, inspirującej dziesiątki – a my odwdzięczymy się Wam dobrymi projektami!


Zachęcam Was również do przeczytania moich wcześniejszych wpisów:

Szkolenie dla branży OZE

Jak zmiana na 500m wpłynie na rozwój energetyki wiatrowej w Polsce

Uchwała o ustaleniu lokalizacji inwestycji wiatrowej jako narzędzie do nieuczciwej konkurencji

Spotkania otwarte a gminy pobliskie

Nowelizacja ustawy o planowaniu przyjęta przez Sejm! Bardzo korzystna zmiana dla branży OZE!

MPZP pod wiatr – ważne, żeby dobrze wystartować!

Kluczowa rola prognozy środowiskowej w procedurze MPZP dla elektrowni wiatrowych!

Ile kosztuje plan dla 5 wiatraków?