Zintegrowany Plan Inwestycyjny dla instalacji OZE

Huge wind turbines between agricultural land and a solar park in a rural area from a drone perspective, Germany

Zintegrowany Plan Inwestycyjny zwany dalej „ZPI” to szczególna forma miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego. Jest to po prostu plan miejscowy realizowany pod konkretną inwestycję z inicjatywy konkretnego inwestora lub inwestorów. Oczywiście nie ma nic za darmo. Uchwalenie ZPI musi być poprzedzone negocjacjami pomiędzy inwestorem a gminą, a wynegocjowane warunki spisywane są w formie umowy urbanistycznej. W tej umowie inwestor zobowiązuje się do realizacji tzw. „inwestycji uzupełniającej”. Zgodnie z definicją zawartą w ustawie o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym przez inwestycję uzupełniającą należy rozumieć inwestycję w zakresie budowy, zmiany sposobu użytkowania lub przebudowy sieci uzbrojenia terenu obiektów działalności kulturalnej, obiektów opieki nad dziećmi do lat 3, przedszkoli, szkół, placówek wsparcia dziennego, placówek opieki zdrowotnej, obiektów, w których prowadzona jest działalność z zakresu pomocy społecznej, obiektów służących działalności pożytku publicznego, obiektów sportu i rekreacji, obszarów zieleni publicznej, obiektów budowlanych przeznaczonych na działalność handlową lub usługową - o ile służą obsłudze inwestycji głównej. Relacja pomiędzy inwestycją główną i uzupełniającą wynika wprost z przepisów i musi ona zaistnieć. Katalog inwestycji uzupełniających wskazuje natomiast na to, że ta inwestycja powinna też przynajmniej pośrednio służyć gminie i jej mieszkańcom. Budowa przedszkola, obiektów rekreacyjnych, organizacja terenów zieleni, przebudowa skrzyżowania czy rozbudowa sieci uzbrojenia terenu to inwestycje, które wpływają na jakość życia lokalnych społeczności. Równoważą wpływ nowych inwestycji na otoczenie. Z mojego punktu widzenia taka jest właśnie idea ZPI i dlatego uważam, że nie jest to narzędzie dla każdego rodzaju inwestycji, choć prawdą jest, że prawo nie ogranicza jego stosowania. ZPI sprawdzi się na pewno przy realizacji inwestycji deweloperskich czy też wielkopowierzchniowych obiektów usługowych. A co w przypadku odnawialnych źródeł energii?

OZE a inwestycja uzupełniająca

Biorąc pod uwagę aktualny kształt przepisów regulujących ZPI to ja szczerze mówiąc nie widzę sensu stosowania tego narzędzia w przypadku OZE. Inwestycję uzupełniającą może tu stanowić jedynie budowa lub przebudowa drogi czy sieci uzbrojenia terenu. Instalacje OZE lokalizowane są na ogół w znacznym oddaleniu od obszarów zurbanizowanych. Do ich powstania i funkcjonowania konieczna jest budowa drogi i infrastruktury technicznej. Zatem te inwestycje uzupełniające powstaną tak czy inaczej, a specyfika instalacji OZE wynikająca z ich położenia sprawi, że powstałe drogi i infrastruktura będą służyły wyłącznie tej konkretnej inwestycji. Niczemu więcej.

Będzie krócej czy dłużej?

Często w dyskusjach o ZPI pojawia się temat realnego wpływu inwestora na rozpoczęcie procedury planistycznej jak również czasu trwania tej procedury. Przy ZPI sprawczość inwestora ma być większa a czas trwania procedury krótszy. To prawda, że złożony przez inwestora wniosek nie może wylądować w szufladzie, bo zgodnie z przepisami wójt (burmistrz lub prezydent miasta) ma 3 dni robocze na przekazanie go do rady gminy. Z kolei radę już nie obowiązują żadne terminy, więc na tym sprawczość inwestora się kończy. No chyba, że mamy do czynienia z instalacją fotowoltaiczną, która spełnia warunki do zastosowania procedury uproszczonej MPZP. Wówczas zgoda rady na rozpoczęcie procedury ZPI nie jest wymagana. W większości przypadków ta zgoda będzie jednak potrzebna. Oznacza to, że tak jak w przypadku tradycyjnego planu miejscowego tak również w przypadku ZPI trzeba będzie zacząć od roboczych spotkań w gminie. O wejściu z partyzanta można zapomnieć.

A co z terminami? Korzyść w przypadku ZPI pod instalację fotowoltaiczną będzie niewielka w stosunku do planu miejscowego, który też przecież można realizować w uproszczonej procedurze, o ile spełnione zostaną warunki przewidziane w przepisach. Dużo też zależy od czasu trwania negocjacji warunków umowy urbanistycznej. Natomiast jeżeli ktoś się zdecyduje na lokalizację elektrowni wiatrowych w oparciu o ZPI to i tak będzie musiał stosować wymogi wynikające z ustawy o inwestycjach w zakresie elektrowni wiatrowych.

Finansowanie ZPI

Jedyna korzyść ze stosowania ZPI dla OZE to jasne zasady finansowania. W umowie urbanistycznej inwestor może zobowiązać się do pokrycia części lub całości kosztów sporządzenia ZPI. Ta umowa nabiera jednak mocy dopiero po uchwaleniu planu czyli de facto inwestor zobowiązuje się do zwrotu kosztów uchwalonego planu. Jeżeli nie dojdzie do uchwalenia planu to zwrotu kosztów nie będzie. Z punktu widzenia inwestora to dobre rozwiązanie, szczególnie, że przed formalną procedurą ZPI inwestor musiał ponieść niemałe koszty sporządzenia wniosku.

ZPI a elektrownie wiatrowe

Da się czy się nie da lokalizować elektrownie wiatrowe na podstawie ZPI? To pytanie, które często pojawia się w przestrzeni medialnej. Przepisy tego wprost nie zakazują, ale… no właśnie diabeł jak zwykle tkwi w szczegółach. Ja tu widzę 2 podstawowe problemy, czy jak kto woli – 2 wyzwania:

  1. Rozbieżność co do wymogów proceduralnych i terminów pomiędzy ustawą o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym a ustawą o inwestycjach w zakresie elektrowni wiatrowych.
  2. Rozbieżności w zakresie wyznaczania obszaru opracowania.

Zasady lokalizacji elektrowni wiatrowych jak również wymogi proceduralne dotyczące sporządzania miejscowych planów zagospodarowania przestrzennego dla tego typu inwestycji określone są w ustawie z dnia 20 maja 2016 r. o inwestycjach w zakresie elektrowni wiatrowych, zwaną dalej „ustawą odległościową”. Jeżeli ktoś miał już do czynienia ze stosowaniem tych przepisów to doskonale wie, że procedura „wiatrakowa” zdecydowanie różni się od tradycyjnej procedury sporządzania planu miejscowego. Różnice dotyczą przede wszystkim terminów i wymogów dotyczących konsultacji społecznych, które rozszerzone są również na tzw. gminy pobliskie. Decydując się na zastosowanie ZPI dla elektrowni wiatrowych decydujemy się na karkołomne powiązanie wymogów wynikających z dwóch ustaw tj. ustawy o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym i ustawy o inwestycjach w zakresie elektrowni wiatrowych. Jaki będzie tego efekt i czy ktoś tego na końcu nie zakwestionuje ciężko powiedzieć. Jak to mówią do odważnych świat należy. Pytanie czy gra jest warta świeczki. W moim przekonaniu nie.

Drugie wyzwanie dotyczy obszaru opracowania. Zgodnie z art. 37ea ust. 2 zintegrowany plan inwestycyjny obejmuje obszar inwestycji głównej oraz inwestycji uzupełniającej. Tutaj powstaje pytanie czy ten obszar może być większy? Moja wątpliwość związana jest z charakterem ZPI – jest to plan pod konkretną inwestycję i to go przede wszystkim odróżnia od tradycyjnego planu miejscowego. ZPI ma ustalić zasady zabudowy i zagospodarowania terenu dla konkretnej inwestycji, która jest realizowana w konkretnym miejscu. Plan miejscowy dla elektrowni wiatrowych musi natomiast obejmować minimalnie obszar planowanej lokalizacji elektrowni wiatrowej oraz obszar buforowy o promieniu minimum 700m. W moim przekonaniu powinien również obejmować nieruchomości w zasięgu oddziaływania na poziomie 40dB, ale to temat na inną publikację. Niemniej oznacza to, że ZPI dla lokalizacji elektrowni wiatrowych musiałoby obejmować nie tylko obszar inwestycji głównej i inwestycji uzupełniającej ale również całą masę działek zlokalizowanych nieraz w znaczniej odległości od tych elektrowni. Dla tych wszystkich działek należałoby ustalić zasady zabudowy i zagospodarowania terenu w ramach ZPI. Co istotne właściciele tych nieruchomości będą pozbawieni możliwości składania wniosków do tego planu, ponieważ procedura ZPI nie przewiduje takiego etapu. To z kolei może świadczyć o tym, że ustawodawca zakładał jednak bardzo ograniczony zasięg terytorialny ZPI. Poza tym to pominięcie etapu wniosków może przełożyć się na czas trwania procedury – uwagi składane do planu mogą mieć istotny wpływ zarówno na ustalenia samego ZPI jak i umowy urbanistycznej. Jeżeli mimo wszystko należałoby przyjąć, że obszar większy jest możliwy to we wskazanym przepisie brakuje mi słowa „co najmniej”.

Z zagadnieniem zasięgu obszaru opracowania ZPI wiąże się jeszcze jedna kwestia, która moim zdaniem zamyka temat. Z art. 4 ust. 1 ustawy „odległościowej” wynika, że w przypadku lokalizowania, budowy lub przebudowy elektrowni wiatrowej odległość tej elektrowni od budynku mieszkalnego albo budynku o funkcji mieszanej jest równa lub większa od dziesięciokrotności całkowitej wysokości elektrowni wiatrowej, chyba że plan miejscowy określa inną odległość, wyrażoną w metrach, jednak nie mniejszą niż 700 metrów. Oznacza to, że inwestor składając wniosek wraz z projektem ZPI powinien uwzględnić zasadę 10H przy rozmieszczeniu elektrowni wiatrowych. Ta odległość, jak również rozmieszczenie elektrowni wiatrowych może ulec oczywiście zmianie, ale dopiero na etapie procedury sporządzania ZPI. Będzie to oznaczało de facto wykonanie dwóch całkowicie różnych projektów, co oczywiście przełoży się istotnie na koszty i czas realizacji zadania.

Reasumując mam nieodparte wrażenie, że dla rozwoju odnawialnych źródeł energii nie jest potrzebne ZPI a jedynie jasne zasady zewnętrznego finansowania miejscowych planów zagospodarowania przestrzennego.

 


Zachęcam Was również do przeczytania moich wcześniejszych wpisów:

Szkolenie dla branży OZE

Jak zmiana na 500m wpłynie na rozwój energetyki wiatrowej w Polsce

Uchwała o ustaleniu lokalizacji inwestycji wiatrowej jako narzędzie do nieuczciwej konkurencji

Spotkania otwarte a gminy pobliskie

Nowelizacja ustawy o planowaniu przyjęta przez Sejm! Bardzo korzystna zmiana dla branży OZE!

MPZP pod wiatr – ważne, żeby dobrze wystartować!

Kluczowa rola prognozy środowiskowej w procedurze MPZP dla elektrowni wiatrowych!

Ile kosztuje plan dla 5 wiatraków?